Minęło 1200 lat od narodzin Chrystusa

Opowieść nasza zaczyna się na przełomie XII i XIII stulecia, kiedy Stolicę Piotrową objął Innocenty III. Za jego to nawoływaniem i błogosławieństwem zastępy rycerstwa bogobojnej Francji i Lombardii wspomóc miały dzieło krzyżowców – odzyskać najświętszą Jerozolimę i utrzymać domenę w królestwie niebieskim. Drogą ku temu miało być skruszenie potęgi następców Saladyna nad Nilem. Miast do Egiptu, zwodnicze ścieżki fortuny zawiodły nieszczęsnych do Konstantynopola, gdzie – ku zgryzocie Ojca Świętego i na swe wieczne potępienie dopuścili się szlachetni czynów haniebnych. Oto obalają odwieczny porządek, plądrują miasto i dopuszczają się gwałtów, a pycha przywodzi ich do ustanowienia na zgliszczach Bizancjum własnego cesarstwa. Nic już nie będzie, takie jak kiedyś.

Ale byli i wśród nich bogobojni, którzy głusi na podszepty szatańskie, zawrócili z nieprawej drogi.

I byli też tacy, którzy spełniwszy swój chrześcijański obowiązek musieli opuścić Ziemię Świętą, aby powrócić do swych domen. Zatem gościńce tak z Bizancjum, jak i Królestwa znów zaroiły się od pochodu rycerstwa.

Ziemia Święta nie pozostała jednak bez obrony. Nad jej bezpieczeństwem czuwali rycerze w habitach, których żarliwa wiara i męstwo były nieprzebytym murem dla saraceńskich hord. Ubodzy rycerze Hugona z Paynes, bracia joannici, ofiarni lazarianie oraz inni szlachetni zakonnicy musieli zabiegać u możnych tego świata, aby obronę tą podtrzymać. Stary świat pokryła sieć zakonnych komandorii i folwarków. Z nich to braciszkowie - nie dla własnego zysku, lecz dla boskiej chwały - wypracowywali rękami poddanych bogactwa, które słali ku pomocy zagrożonemu Królestwu.


Straszna jednak była siła niewiernych również na zachodzie, gdzie sprawiedliwi władcy Aragonii, Kastylii, Nawarry i Portugalii od setek lat zmagali się z barbarzyńskim ludem.
Ale i reszta chrześcijańskiej ziemi nie wolna była od niepokojów. Królestwo Francji osłabione przecież herezją katarską, toczyło jeszcze walkę z Anglią. Cesarstwo Zachodnie nękane sporami dynastycznymi pogrążyło się w wojnie domowej Welfów ze Staufami. W całym chrześcijańskim świecie feudałowie toczą swoje spory.

Tymczasem na dalekich stepach Kipczaku, cień strachu padł na ludy zamieszkujące ziemie między Wołgą a Donem. Miłujący wolność Połowcy, od lat będący postrachem mieszkańców Rusi, Węgier i Bizancjum, teraz sami poczuli zagrożenie. Oto hen w Azji Temudżyn zjednoczył bezlitosne mongolskie plemiona.

Państwo nasze rozdarte zostało waśniami książąt. Ustanowił co prawda przed ponad siedemdziesięciu laty Bolesław jak mają być urządzone księstwa polskie, lecz niewielu z jego wnuków i prawnuków zasady te szanuje. Siedzi tedy w Krakowie princeps- co nad innymi zwierzchność mieć powinien, czyli Leszek zwany Białym. Pan ten usiłuje swe władztwo na wschodzie poszerzyć, nieustannie wojuje z ruskimi książętami i węgierskim królem. Czując się ponadto gospodarzem całej piastowskiej dziedziny, zamyśla jak zabezpieczyć granicę przed zbrojnymi kupami pogańskich Prusinów, którzy coraz śmielej w nasze ziemie wchodzą. Jednak władza jego podważana jest przez innego Piastowica- poznańskiego księcia Władysława Laskonogiego. Ten po starszeństwie władzę mieć powinien! Jednak panowie krakowscy boją się że z charakteru ojca swego- Mieszka Starego przypomina i ciężką rękę będzie miał dla poddanych. Nie utrzymał się on tedy na krakowskim stolcu, a nawet ustąpić musiał z części dziedzicznej Wielkopolski, gdzie rządy nad Kaliszem objął bratanek jego i imiennik Władysław Odonic. Podzieliło to rycerstwo wielkopolskie, które oprócz domowych spraw stróżę trzymać musi na zachodniej rubieży, gdzie margrabiowie Cesarstwa wyciągają ręce po nadodrzańskie ziemie. Wspomaga ich w tej obronie rycerstwo potężnego Henryka Brodatego, pana na Śląsku, skoligaconego z najprzedniejszymi rodami Europy, którego bogactwo i potęga jest chyba największa pośród Piastowiców. Nijak dorównać mu nie może rządzący południową częścią tej ziemi, osadzony na Opolu Kazimierz I. Niedawno dziedzinę swą objął i z potężniejszym sąsiadem musi się układać. Skoro zaś o granicach mowa warto ku północy zwrócić oczy, gdzie przeciw wspomnianym już Prusom i bałwochwalczym Jaćwingom oręż swój obracają hardzi mazowieccy i kujawscy lennicy księcia Konrada. Nie ma roku, by drobne rejzy nie przenikały z jednej i drugiej strony pogranicza pokrytego gęstymi borami. Ważna jest ta służba, bowiem poganie nie tylko na władztwo Konrada nastają, ale również pod Gdańsk którego rządcą jest książę Mściwój, łupieżcze wypady robią. Pomimo tego ognia, który zewsząd ziemie polskie otacza i rozdarcia sporami książąt, do tej pory jedynie zachodnia część Pomorza od nas odpadła i hołd władcom Cesarstwa złożyła. Jest tedy siedem ziem i siedmiu książąt obecnie w kraju. A przy każdym z nich mnożą się dwory, urzędnicy i baronowie, niezbędni by władze podtrzymać i splendoru pomazańcom dodać. Potężne rody, tudzież te które takowymi chcą się stać, wyjednują dla swych krewniaków stanowiska: kasztelanów, palatynów, łowczych i podczaszych, cześników i wojskich, podkomorzych i szeregu innych, które wiążą się z lennami hojnie nadawanymi. Warto jednak pamiętać że dobra te, po staremu obarczone są wszelkimi ciężarami prawa książęcego i jak w dawnych czasach ich mieszkańcy stosowane daniny muszą władcom oddawać. Poradlne, podwoda , przewód, powóz i stan to słowa które mieszkańców nie jednej wsi czy sioła trwożą, oznaczając majątku uszczuplenie. Nadto seniorzy mieszkający w folwarkach czy też drewnianych stołpach część dóbr za dzierżawę zabierają, a i Kościołowi dziesięcinę oddać trzeba.

Wielu przeto kmieciom naznaczono również inne - rzemieślnicze zajęcia a co bardziej obrotni handlują pomiędzy poszczególnymi osadami a nawet dzielnicami, chociaż z powodu traktów ciężkich i zbójców na drogach - ciężka to praca.

Często pociechę niesie myśl o życiu wiekuistym, które zapewnić mogą oprócz życia cnotliwego, modły w jednym z licznych kościołów, które ostatnio powstają. Rośnie bowiem za błogosławieństwem papieża Innocentego, Dzieło Boże- któremu u nas patronuje gnieźnieński arcybiskup Henryk Kietlicz. Przybądź zatem do naszej dziedziny.

Jaktor ze Skarżyna